W tym rozdziale zajmiemy się wymianą tulei stalowo-gumowych w wahaczu.
Jako że od dłuższego czasu obstukiwałomi zawieszenie i wyraźnie było słychać stuki w momęcie blokowania sie kół w czasie hamowani udałem się na stację diagnostyczną na szarpaki. Tam okazało się że owe tuleje śą już w opłakanym stanie. Więc szybkie zamówienie i po 3 dniach tuleje były już u mnie na warsztacie.
Krótka decyzja, wjazd do garażu i do pracy.

Zaczynamy jak to zwykle bywa od podniesienia auta i zdjęcia koła.
I oto nasz bohater dzisiejszej męki i kolejnej dziury budrzetowej hahaha, troszkę brudny i zardzewiały, ale to drobiazg.

Zaczynamy od oczyszczenia wszystkich śrub szczotką drucianą z błota i rdzy i tradycyjnego psiukania nań jakimś odrdzewiaczem, np WD40
Następnie odkręcamy nakrętki mocujące wahacz do podwozia auta. Klucz nr 17.
Ale tu uwaga. Narazie odkręcamy tylko nakrętki. Nie wyjmujemy śrub. Najpierw pierwsza...

Potem druga...

W przypadku tej drugiej troszkę przeszkadza plastikowa osłona obok nadkola, alemożna ją śmiało odchylić, jest dość miękka i w miarę wytrzymała.
Następnie bierzemy się za odkręcenie łącznika stabilizatora. Jest to nakrętka na klucz nr 12. I tu uwaga. Dobrze jest posiadać drugi lewarek, aby sobie podlewarować cały wahacz, mniej więcej do poziomu jak przy normalnej jego pracy, gdyż łącznik trzyma sam stabilizator, a ten poddany jest sporym naprężeniom i w momęcie odkręcenia nakrętki najprawdopodobniej gwałtownie odskoczy do góry i może uszkodzić nam np. palce.
Czasem zdaża się również że łacznik, jeśli nie był jeszcze nigdy wymieniany, poprostu może nie dać się odkręcić i wtwdy mamy kłopot, bo jedynym wyjściem jest poprostu jego odciącie, a więc wydatek. Nie wiem jak, ale należy to przewidzieć. U mnie były wymieniane, więc odkręciły się bez problemu. Jest też sposób na nie ale o sposobach opowiem na końcu :)

Jeśli jednak uda nam się go odkręcić to należy zmierzyć odległość położenia nakrętki od końca śruby, gdyż późniejsze skręcenie za słabo będzie powodować stuki, a zbyt mocne skręcenie przyczyni sie do szybszego zużycia łącznika.

Po wymontowaniu łacznika pozostaje jeszcze odkręcenie śruby przy swożniu wahacza (to tenpod zwrotnicą). Tu przyda się dwa klucze nr 16.
Wyciągamy śrubę ze zwrotnicy .....

... i zbijamy młotuniem wahacz w dół w celu wybicia swożnia ze zwrotnicy.
Zostaje nam tylko wyciągnięcie śrub mocujących wahacz do ramy auta, wychodzą raczej lekko, nie trzeba używać narzędzi.

A o to i wymontowany nasz bohater. Troszkę oczyszczony powędrował na warsztat w celu dalszych operacji :)

A te elemęty będziemy musieli wymienić, co jak sie okazuje wcale nie jest takie proste, choć nie jest też specjalnie trudne :)
Są to właśnie tuleje stalowo gumowe, tzw. silentblocki (chyba tak to się pisze :) ) Jedna przednia, druga tylna.

No to do dzieła
najpierw szok. Tuleja wewnętrzna była już tak wyszmulana, że wyjąłem ją ręką, hehe nic dobrego to przynieść nie mogło dla auta.

Młotkowanie w wypadku tych elementów raczej porzytku nie przyniesie, ze względu na to, iż są to gumowe elemęty, więc należy poszukać alternatywnych sposobów. Osobiście polecam prasę, ale że takiej nie mam i nie chciało mi się szukać znalałem inny sposób na rozmątowanie elemętu :)
Wiertarka, wiertło nr np 8 i do dzieła. W gumie nawiercam otwory, jeden obok drugiego, najbliżej jak sie da i potem kilka ruchów na boki wiertarką w celu wycięcia gumy do okoła ze stalowej tulei.

Jak już mamy gumę wydłubana to również niestety młotkowanie nie pomogło, ze względu na wiek i korozję, więc znowu pozostają alternatywne metody.
Ja użyłem piłki do metalu i delikatnie od wewnątrz naciąłem tuleję w dwóch przeciwległych miejscach. Proponuję robić to ostrożnie aby nie uszkodzić gniazda wahacza>

Potem odginanie krawędzi śróbokrętem z pomocą młotka, nasadka klucza 32 i kilka udeże meselkiem i tuleja wychodzi bez problemu :)

A tyle oto zostało z naszego tylnego silentblocka hehe

Teraz bieżemy się za ten gumowy element z drugiej strony wahacza. Najprościej jest odciąć kołnierz nożem i kilka ruchów młotuniem i wychodzi bez problemu :)

I proszę bardzo. Kosz.

Teraz musimy w miejsce starych zamontować funkiel nówki.
Proponuję jeszcze papierem ściernym przeczyścić gniazda, lepiej wtedy wchodzą.
Zaczynam od tej stalowej. Przykładam do wahacza, nasadka klucza 32 (przydało by się 33, ale niestety nie posiadam, 32 jest minimalnie za mała) i młotek i heyah. Jedyne czego trzeba pilnować to any tuleja nam się nie przekosiła i szłaprosto i równo i aby tak układać nasadkę zby nie stukać po nowej gumie.
Wchodzi bez więkrzych oporów, choć odrobinę siły należy przyłożyć

teraz bierzemy sie za drugą. Tu troszke kombinacji ze wzgjędu na kołnież gumowy, który jest sporo więkrzy od gniazda wahacza
Ale i na to jest sposób. Jako doświadczony ""męczy rura"" proponuję gniazdo i tuleję posmarować pastę BHP lub płynem do naczyń, co ja zrobiłem ze względu na brak pasty. To naprawdę pomaga a dla gumy nie szkodzi
Teraz znów Nasadka 32 i młotunio, tu nietety nie da się uniknąć tłuczenia po nowej gumie, ale dzielnie to wytrzymała i nie widać nigdzie uszkodzeń. "Ludwik" też się dzielnie spisał ułatwiając poślizg gumie :)

I gotowe. Wahaczyk prawie jak nowy hehe. Szkoda że farby nie miałem :P

I do samochodu
Zakładamy w takiej kolejności jak wyjmowaliśmy. Najpierw przestrzelamy dwie śruby mocujące wahacz do podwozia, nakręcamy nakrętk, ale nie dokręcamy do końca, tylko do pierwszego oporu. Dlaczego ?? A no dlatego że wahacz dokręca się na kołach. Auto musi stać. Inaczej nasze nowe tuleje po kilku tygodniach nasze noew tuleje pójdą do kosza. I tu przydaje się kanał, od spodu wygodniej sie dokręca.
Potem wbijamy swożeń wahacza do zwrotnicy i skręcamy śrubą, którą wcześnie wymontowaliśmy. Tutaj siłowo, na maxa
Pozostał jeszcze łącznik stabilizatora. I tu ponownie przyda się drugi lewarek. Zobaczcie ile brakuje do normalnego położenia stabilizatora, więc bez podniesienia wahacza do góry się nie obejdzie

Odrazu lepiej. Zobaczcie jaka różnica hehe. Teraz bez problemu nakręcamy nakrętkę pamiętając o wymiarze, który mieliśmy na początku.

I efekt końcowy.

Teraz zakładamy koło i opuszczamy auto. Proponuję też bujnąć wozem w górę i w duł kilka razy, na boki też nie zaszkodzi :)
Wskakujemy do kanału i dokręcamy śruby przy wahaczu, tym razem na max, ale z wyczuciem aby nie pozrywać hehe.
Można też próbować dokręcać bez kanału, ale nie jest to zbyt wygodne ze względu na kiepawy dostęp.
I po sprawie

Wróćmy jeszcze do łącznika stabilizatora. W przypadku Mazdy GD jest prosty sposób na uniknięcie zakupu tego drodirgo elementu, który kosztuje min 50 - 60 zł. Ja wykonałem go w poprzednim aucie za grosze (zdaje się ok. 10 zł)
Wystarczy zakupić 4 gumy o podobnych rozmiarach od łacznika, o ile pamiętam był to WV golf II, jedna kosztowała 1,5. Gumy są niemal identyczne. Zreszta przeznaczone do tego samego celu, więc i wytrzymałość podobna. Potem kupujemy śrubę utwardzaną z nakrętką o długości i średnicy jak nasza (nie pamiętam tych wymiarów, śruba zdaje sie 8) koszt nie przekracza kilku złotych. I mamy łacznik za max 10 zł. Lepszy numer to to że w przypadku tyłu, te gumy nadają się od amortyzatorów od malucha 126p hehe i kosztuję po chyba 80 gr za sztukę :)
Ot i cała tajemnica Mazdy hahahaha

Powodzenia

[wstecz]